15 lisReferaty na Konferencji sprawozdawczej IA UW

Zakończył się czas kampanii w terenie i trwają w tej chwili intensywne prace nad obróbką pozyskanych danych oraz przygotowaniem wyników badań do różnego rodzaju publikacji. Jedną z pierwszych publicznych prezentacji naszych wyników będzie konferencja sprawozdawcza Instytutu Archeologii UW, która odbędzie się w dniach 16-18.11.2011 w sali 2.10 Instytutu.

Zaprezentujemy tam referaty dotyczące zarówno badań na Krymie (Co w trawie piszczy?) jak i w Novae (Szpadel to za mało).

Serdecznie zapraszamy na wysłuchanie referatów, a tym czasem, przedpremierowo prezentuję – lecz bez interpretacji – część wyników z Krymu.

Farma 363 wraz z analizą elementów widocznych na powierzchni (fiolet) i interpretacją przebiegu nieodsłoniętych murów farmy (żółty)

Ortofotomapa "Działki" z zaznaczonym obszarem badań geofizycznych

Ta sama ortofotomapa z nałożoną mapą rozkładu oporności pozornej gruntu

...i interpretacja anomalii geofizycznych (żółto) oraz zaznaczone struktury widoczne na powierzchni (fioletowo), wychodnia skały macierzystej (czerwony), zagruzowanie (zielony)Interpretacja anomalii na podkładzie ortofotoInterpretacja anomalii na podkładzie ortofoto

23 wrzObóz legionowy Novae – przewodnik turystyczny

Dunaj, najdłuższa rzeka Europy, często stanowił naturalną granicę, choć dla starożytnego osadnictwa cieki wodne były raczej elementem łączącym. Obecnie oddziela od siebie państwa Unii, oraz niespokojne kraje byłej Jugosławii od państw UE. W czasach antycznych Danuvius oraz jego dolny bieg nazwany jeszcze przez Greków Ister, stanowił granicę między światem rzymskim a Barbaricum. Na tej starożytnej granicy powstał jeden z wielu rzymskich obozów legionowych, jedno z najważniejszych zagranicznych stanowisk archeologicznych badanych przez polskie misje – Novae.

Fot. 1 – Plan Novae z naniesionymi zarysami poszczególnych budowli (źródło: Google Earth).

Teren, wybrany przez Rzymian w połowie I w. n.e. pod budowę obozu był najlepszym miejscem w okolicy – płaskowyżem otoczonym naturalnymi przeszkodami, tj. wąwozami i od wschodu i zachodu oraz wysoką i stromą skarpą naddunajską od północy. Dodatkowo, lokalizacja na terenie wyniesionym pozwalała na swobodną obserwację położonego niżej północnego brzegu. Początkowo na miejscu funkcjonowały castra założone przez legion VIII Augusta, przeniesiony z Panonii do Mezji po zakończeniu kampanii w Brytanii w 45 r. n.e. dla wzmocnienia sił w wojnie  z Mityrdatesem II, królem państwa bosporańskiego. Okres wojny domowej po śmierci cesarza Nerona i towarzyszące mu przemieszczenie wojsk zaowocowało przeniesieniem VIII legionu do Galii. Jego miejsce w Novae ok. 69/70 r. n.e. zajął legion I Italski.

Po podziale Mezji na Górną i Dolną w 86 r., Novae – obok obozu legionu XI Claudia w Durostorum – stało się jednym z najważniejszych punktów militarnych prowincji Moesia inferior. Drewniano-ziemne konstrukcje obronne zamieniono na kamienne, zamykając teren o powierzchni ok. 18 ha. Ta gruntowna przebudowa miała miejsce za rządów cesarza Trajana, w związku z wojnami z Dakami, zjednoczonymi przez Decebala. Barbarzyńcy na przestrzeni trzech wieków nękali ziemie Mezji, aż do czasów zwycięskiej ofensywy Trajana w latach 101-102 i 105-106 zakończonej utworzeniem na ich ziemiach prowincji Dacji.

Obecność obozu przyciągała również cywili – jeszcze w okresie pryncypatu teren osiedla otaczającego obóz, czyli canabae zajmował powierzchnię 70-80 ha. Jego mieszkańcy zajmujący się handlem, rzemiosłem, usługami gastronomicznymi z czasem przekształcili obozowiska w zwartą osadę o miejskiej zabudowie stopniowo zlewającej się z obozem wojskowym w jeden organizm. Prawdopodobnie od końca III lub początku IV wieku Novae stało się jednolitym organizmem miejskim. Od końca lat 30-tych trzeciego stulecia ziemie położone na południe od dolnego Dunaju były narażone na nieustanne ataki barbarzyńców. W 238 i 250/51 r. okolicę atakowali m.in. Karpowie, Sarmaci i Goci a najazdy różnych grup trwały do końca III wieku.

Reformy Dioklecjana na początku IV w. spowodowały zmiany w organizacji armii i systemu obronnego. Novae, podobnie jak i osiedla położone w głębi prowincji, przeżywało okres prosperity, o czym dowodzi istnienie warsztatów rzemieślniczych i domów mieszkalnych. Zakłócił go jednak kolejne najazdy Gotów w 2 poł. IV wieku i Hunów w 1 poł. V w., którzy mimo swych żądań nigdy nie objęli panowania w Novae. Miasto stało się natomiast ośrodkiem władzy Teodoryka Wielkiego, władcy sprzymierzonych z Rzymianami Ostrogotów, w latach 80-tych V w. Po ich odejściu Novae nadal funkcjonowało jako ważne miasto antyczne z siedzibą biskupią. Ostatnia próba rewitalizacji pogranicza, w tym także umocnień w Novae, miała miejsce za panowania cesarza Justyniana I w VI w. n.e. Taki stan rzeczy zburzył dopiero najazd Słowian i Awarów na początku VII wieku. Najpóźniej datowane ślady osadnictwa pochodzą z XI-XII w., kiedy istniał tu kościół i cmentarz.


Fot. 2 – Monument wydarzeń z 1877 r.


Fot. 3 – Inny monument w okolicy obozu.

Bezpośrednia okolica Novae i leżącego na zachód współczesnego miasta Swisztow była ostatni raz świadkiem działań wojennych w 1877 r. kiedy wojska rosyjskie przeprawiły się przez Dunaj podczas prowadzonej z Imperium Osmańskim wojny zakończonej odzyskaniem przez Bułgarię niepodległości. Świadectwem pamięci o tych wydarzeń są znajdujące się na wschód od obozu monumenty. Jeszcze dalej na wschód znajduje się ukończony w 1954 r. Most Przyjaźni łączący rumuńskie Giurgiu i bułgarskie Ruse – miał on być symbolem przełamującym wrogość między oboma państwami funkcjonującymi w ramach Układu Warszawskiego. Obecnie Dunaj stanowi już tylko rzeczną barierę fizycznie przecinającą południową Europę z zachodu na wschód.


Fot. 4 – Most Przyjaźni, widok od strony Ruse.

Badania archeologiczne w Novae rozpoczęto w 1960 r. z inicjatywy prof. Kazimierza Majewskiego z Uniwersytetu Warszawskiego i Dymitra Dymitrowa z Instytutu Archeologii Bułgarskiej Akademii Nauk. W 1970 r. sformowano drugi zespół polskich badaczy z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu kierowany przez prof. Parnickiego-Pudełko. W 1973 roku kierownictwo warszawskiej Ekspedycji objęła prof. Ludwika Press, której spadkobiercami zostały dwie misje warszawskie. Obecnie na terenie obozu pracują w sumie trzy polskie misje archeologiczne – dwie z Instytutu Archeologii UW pod kierownictwem prof. Tadeusza Sarnowskiego i prof. Piotra Dyczka oraz jedna z UAM w Poznaniu kierowana przez dr. Andrzeja Biernackiego. W wyniku wieloletniej pracy polskich i bułgarskich archeologów przebadano i odsłonięto mury obronne, bramy i wiodące do nich ulice, łaźnie legionowe, komendanturę legionową, szpital wojskowy, fragmenty baraków legionistów, elementy, systemu wodociągowego jak również późnoantyczny kompleks episkopalny z bazyliką czy wille poza murami obozu, warsztaty rzemieślnicze i domy mieszkalne. Badania na terenie Novae dostarczyły również wielu zabytków w tym unikalne inskrypcje łacińskie i greckie (jak chociażby odkryta w obecnym sezonie), monety, przedmioty kościane i metalowe, w tym skarb przedmiotów z brązu, oraz niezliczoną ilość fragmentów naczyń ceramicznych i szklanych.

Co czeka na osobę chcącą obejrzeć antyczną zabudowę na miejscu? To przede wszystkim zależy od pory roku – wiosną po ustąpieniu śniegów a jesienią przed ich opadem teoretycznie panują najlepsze warunki do zwiedzania, gdyż obserwacji jeszcze nie utrudnia roślinność. W okresie wiosenno-letnim wysokie trawy, chwasty, krzaki i chaszcze skutecznie utrudniają dostrzeżenie szczegółów architektonicznych odsłoniętych budynków. Jedyną letnią szansę na lepszą obserwację zapewniają badania archeologiczne, na potrzeby których roślinność usuwana jest z między murów. Kto już zaryzykuje wyprawę w tak odległe miejsce jak północna Bułgaria, będzie mógł obejrzeć pozostałości zabudowań obozowych i późnoantycznego miasta. Od wiosny 2012 r. planowana jest realizacja wielkiego projektu rewitalizacji antycznych pozostałości, który poprzedzi wycinka lasu porastającego południową część obozu.


Fot. 5 – Bazylika przed wycięciem chwastów.


Fot. 6 – Widoczne mury bazyliki po wycince przeprowadzonej przez Ekspedycję UAM.


Fot. 7 – Pawilon muzealny.

Zwiedzanie najlepiej zacząć od pawilonu muzealnego znajdującej się na zachód od obozu przy drodze ze Swisztowa. Choć z zewnątrz prezentuje się znakomicie, w środku ma do zaoferowania jedno pomieszczenie ze zbiorem fragmentów rzymskich elementów architektonicznych i rzeźb oraz drobnych przedmiotów z kości i metalu. Na uwagę zasługują ołtarze i podstawy pod posągi, fragmenty kolumn. W gablotach zaprezentowano przedmioty z brązu, które opisano jako „fragmenty większej całości” bądź prościej „brązowe aplikacje”. Ponadto zobaczyć można składający się z kilkunastu okazów zbiór fragmentów marmurowych figurek – głowy posążków Heraklesa, wotywne tablice czy elementy III-wiecznego reliefu Diany. Kolejna gablota zawiera wyroby kościane, m.in.: plakietki, kostki do gry, grzebienie, okucia rękojeści miecza i noża. Po prawej stronie sali znajdują się fragmenty kamiennych rzeźb, m.in.: mensa sacra z V-VI wieku, rzeźba nimfy z łaźni legionowych datowana na 2 poł. I w., marmurowa dekoracja pulpitu bazyliki z V w., część ołtarza z II-III w., posąg kobiety z II w. oraz relief przedstawiający uprowadzenie Europy datowany na II-III wiek. W pawilonie przyda się umiejętność czytania cyrylicy, gdyż tylko nieliczna część zabytków ma dwujęzyczny opis. Salę dopełniają współczesne rekonstrukcje oręża rzymskiego w postaci dwóch tarcz, pilum, lorica segmentata oraz machiny oblężnicze – catapulta i ballista. Pawilon nieczynny jest w okresie letnim (!) ale przeszklone ściany pozwalają na pełne obejrzenie ekspozycji z daleka. Jeżeli ktoś trafi pod Swisztow w okresie działalności wystawy może liczyć na zniżkę po okazaniu karty ISIC o czym informuje wyblakła, pokryta pajęczynami naklejka na drzwiach wejściowych.


Fot. 8 – Kolumny i ołtarze wystawione w pawilonie.


Fot. 9 – Ołtarz poświęcony Sol Invictus.


Fot. 10 – Przedmioty wykonane z kości.


Fot. 11 – Rzeźba nimfy z łaźni legionowych.


Fot. 12 – Mensa sacra.


Fot. 13 – Relief z przedstawieniem Uprowadzenia Europy.


Fot. 14 – Machiny oblężnicze.

Przez obóz wiedzie szlak turystyczny ustanowiony w ramach unijno-bułgarskich projektów „Development of the Bulgarian Cultural Tourism” i „Sustainable development and biodiversity conservation”. Dzięki nim postawiono szereg tablic z planszami opisującymi kolejne obiekty architektoniczne oraz miejscami wytyczono usypane z kamyków ścieżki. Plansze są interesującym (i jedynym) źródłem informacji na i o stanowisku. Wykorzystano przy ich przygotowaniu z jednej strony fachowe plany i rekonstrukcje przestrzenne, w tym autorstwa J. Kaniszewskiego i prof. T. Sarnowskiego z IA UW, jak również grafiki z Wikipedia Commons, o czym informują legendy.

Na tyłach muzeum znajduje się pierwsza z atrakcji szlaku turystycznego, a mianowicie odsłonięte pozostałości po willi rzymskiej stojącej za zachodnim pasem murów obronnych. Jest to do tej pory jedno z nielicznych miejsc przebadanych archeologicznie poza murami miejskimi. Kompleks datowany jest na II-III w. n.e. i składa się na niego kilka budynków wzniesionych wokół dziedzińca z impluvium. Sam basen posiada dno wykończone ukośnie położonymi cegłami w charakterystyczny opus spicatum. Część z budynków kompleksu posiadała pomieszczenia ogrzewane przez hypocaustum. Za dziedzińcem znajduje się również IV-wieczny piec do wypału ceramicznych elementów konstrukcyjnych, fornax. Miejsce posiada skomplikowaną strukturę stratygraficzną, gdyż na ruinach budowli w 2 poł. V w. Goci ustanowili cmentarz, a w VI w. wybudowano tu bazylikę, której zarys jest dobrze widoczny w terenie. Zejście między ruiny prowadzi schodkami ułożonymi z oryginalnych rzymskich dachówek.


Fot. 15 – Villa extra muros – zdjęcie panoramiczne.


Fot. 16 – Pozostałości dziedzińca z impluvium.


Fot. 17 – Fornax, piec do wypału ceramiki konstrukcyjnej.


Fot. 18 – Jeden ze schodków, zrobiony z dachówek z obozu – widoczny stempel legionu: LEG I ITAL (do góry nogami).

Ścieżką biegnącą przy niszczejącej altanie szlak prowadzi w kierunku wschodnim do bramy zachodniej obozu. Jest to kilkukrotnie przebudowywana konstrukcja z dwoma wychodzącymi przed lico muru bastionami. Dziś, rekonstruowana do wysokości półtora metra i zasłonięta przez roślinność nadal imponuje masywnością kształtu wzorowanego na ostatnią fazę budowlaną przypadającą na przełom V i VI wieku.


Fot. 19 – Tablica informacyjna przed rekonstrukcją bramy zachodniej.


Fot. 20 – Brama zachodnia od strony wewnętrznej.


Fot. 21 – Rekonstrukcja graficzna bramy zachodniej z planszy informacyjnej.

Przechodząc przez bramę i kierując się leśną ścieżką w kierunku wschodnim dociera się do pozostałości największego (81,9 x 72,9m, 6000m2) do tej pory odsłoniętego w pełni założenia obozowego – valetudinarium, czyli szpitala. Wzniesiono go w końcu I w. n.e. na miejscu łaźni legionowych, które rozebrano do tego celu, a istniał do pocz. III w. n.e., przechodząc w ciągu ponad stu lat użytkowania kilka remontów. Jest to do tej pory najlepiej zachowana budowla tego typu z całego obszaru cesarstwa rzymskiego. Założenie posiadało dziedziniec z portykiem i dwoma ciągami pomieszczeń rozdzielonych okrężnie biegnącym korytarzem. Pomieszczenia szpitalne składały się z dwóch dużych sal rozdzielonych przedsionkiem prowadzącym na korytarz. W szpitalu jednocześnie mogło przebywać ok. 300 legionistów. W zachodniej części odkryto latrynę, która zachowała się w doskonałym stanie – można ją oglądać pod specjalnym zadaszeniem chroniącym przed szkodliwymi czynnikami pogodowymi. Pozostały teren szpitala niestety już żadnej ochrony nie posiada, a inwazyjna roślinność skutecznie uniemożliwia oglądanie oraz przemieszczanie się w obrębie ruin. Pozostawiony sobie obiekt niszczeje do takiego stopnia, że wśród murów znaleźć można fragmenty planszy informacyjnej, która najwyraźniej odpadła od tablicy i uległa połamaniu.


Fot. 22 – Widok na valetudinarium od strony południowej – w tle po prawej widoczne zadaszenie latryny (zdjęcie panoramiczne).


Fot. 23 – Wnętrze latryny.


Fot. 24 – Zdjęcie valetudinarium zrobione z wysięgnika – bez zarośli i z większej wysokości budowla jest zdecydowanie lepiej widoczna (źródło: Ośrodek Badań nad Antykiem Europy Południowo-Wschodniej UW)


Fot. 25 – Połamana plansza informacyjna, której fragmenty leżą między murami szpitala.

Ze szpitala można udać się dalej na wschód do bułgarskiej bazy archeologicznej, z której w sezonie korzysta misja prof. Sarnowskiego i dr. Biernackiego lub w kierunku południowym w stronę drogi prowadzącej do Swisztowa. Na teren bazy ludzie postronni mają teoretyczny zakaz wstępu, ale zbłąkany podróżnik ma tam szanse obejrzeć zgromadzoną w lapidarium pod gołym niebem kolekcję fragmentów architektonicznych. Baza polskiej misji prowadzonej przez Ośrodek Badań nad Antykiem Europy Południowo-Wschodniej UW znajduje się na wschodnim skraju obozu, przy drodze prowadzącej do pobliskiego Hotelu Perun. Do niedawno utworzonego znajdującego się tam zadaszonego lapidarium przeniesiono cenniejsze inskrypcje, które nie trafiły do swisztowskiego muzeum.


Fot. 26 – Zdjęcie lotnicze obozu – po lewej stronie valetudinarium, po prawej łaźnie i kompleks episkopalny (źródło: Ośrodek Badań nad Antykiem Europy Południowo-Wschodniej UW).

Idąc na południe od szpitala, przekracza się drogę, za którą znajduje się kolejny przebadany przez polskich archeologów obszar. Znajdująca się tuż za drogą tablica z planszą informuje o tym, że ten teren został przebadany przez archeologów z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Za nią rozpościerają się termy obozowe oraz późno antycznym kompleks episkopalny. Ruiny robią największe wrażenie, gdy nie są pochłonięte przez inwazyjną roślinność, co zaprezentowano na poniższych zdjęciach.


Fot. 27 – Plan term z jednej z plansz informacyjnych.

Termy to imponująca układem przestrzennym budowla wzniesiona na początku II w. i użytkowana do końca IV w. Kompleks łaziebny, który – jak informuje plansza – miał powierzchnię ok. 6,5m2. Z prostokątnej przebieralni, apodyterium, można było wejść do jednego z trzech pomieszczeń z wodą o różnej temperaturze: tepidarium z chłodną caldarium z ciepłą, oraz sudatorium będące sauną. Bezpośrednio za nimi umieszczono piec grzewczy. Istniało również większe i oddalone od nich pomieszczenie z zimną wodą, frigidarium. Termy posiadały też mały basen oraz palestrę, na której legioniści mogli odpocząć i oddawać się rozrywkom. Budynek wyposażony był w hypocaustum ogrzewające pomieszczenia.


Fot. 28 – Termy.


Fot. 29 – Termy i nadbudowa kompleksu episkopalnego, widok od strony zachodniej.

Fot. 30 – Termy i kompleks episkopalny – widok od północy (zdjęcie panoramiczne).

Za łaźniami znajduje się kompleks episkopalny, posiadający dwie główne fazy konstrukcji – początkową z początku V w. oraz końcową, gdy nabrała finalnego kształtu z 2 połowy VI w. Głównym punktem kompleksu jest największa odsłonięta wczesnochrześcijańska bazylika z terenu Półwyspu Bałkańskiego. W jej bliskim sąsiedztwie znajdowała się rezydencja biskupia wyposażona w prywatne pomieszczenia łaziebne – nadbudowane na pozostałościach term legionowych. Na dziedzińcu przed bazyliką, po jej zachodniej stronie znajdował się wolnostojący budynek baptysterium, w którym znaleziono dobrze zachowaną chrzcielnicę. Na południe od bazyliki pielgrzymi i ubodzy mieli udostępnione pomieszczenia, w których mogli się schronić. Kompleks episkopalny i łaźnie można oglądać przechodząc się wysypaną kamykami ścieżką wiodącą po wschodnim skraju wykopu.

Po drugiej stronie rzeczonej ścieżki znajduje się starsze i zarazem główne miejsce obozu – komendantura, czyli principia. Badana była przez misję Uniwersytetu Warszawskiego o czym informuje umieszczona przy ścieżce tablica. Kompleks znajdował się w środku obozu u zbiegu jego dwóch głównych ulic. Zespół budowli przypadający na sztab miał powierzchnię ok. 0,6 ha – składała się na niego monumentalna brama, dziedziniec otoczony z 3 stron kolumnadą oraz bazylika mieszcząca poprzeczną salę i tylny rząd pomieszczeń administracyjnych, z centralnie zlokalizowaną kaplicą sztandarów. Komendantura wzniesiona została w 2 połowie I w. ale jej bazylikę wybudowano prawdopodobnie w 1 poł. II w. Budynek principia posiadał podłogę wyłożoną kamiennymi płytami, część z pomieszczeń ogrzewano systemem hypokaustycznym. Kompleks dostarczył wielu interesujących odkryć; znaleziono tu m.in. skarb monet z IV w., marmurową głowę posągu cesarza Karakalli o wysokości 13 cm, szereg unikalnych naczyń ceramicznych czy przedmioty o charakterze wotywnym – ołtarzyki i wizerunki bóstw i cesarzy. W świątyni sztandarów odkryto też marmurową płytę z łacińskim napisem zawierającym nazwę pomieszczenia oraz datę jej remontu. Jest to najlepiej zachowana budowla tego typu z terenu całego Cesarstwa Rzymskiego z murami zachowanymi gdzieniegdzie do wysokości 2 m.


Fot. 31 – Principia – pomieszczenia wewnętrzne.


Fot 32 – Świątynia sztandarów i przylegające pomieszczenia.

Dalej w kierunku południowym, za lasem, otwierają się łąki, gdzie niegdyś znajdowała się retentura, czyli tylna część obozu. Pod rosnącymi na niej orzechami znaleźć można wyorane i wyrzucone przez lokalnych rolników kamienie pochodzące z zabudowań obozu a czasem, między wysokimi, kłującymi trawami trafić można na większe elementy architektoniczne, oraz fragmenty systemu wodociągowego obozu.


Fot. 34 – Zarośnięta retentura.


Fot. 35 – Element wodociągu znaleziony pośród chaszczy porastających retenturę.

Po przemierzeniu zalesionych ścieżek można udać się na posiłek do restauracji Rybnej czy Hotelu Perun lub obejrzeć monumenty upamiętniające wydarzenia roku 1877. Spragnieni dalszych archeologicznych wrażeń mogą udać się w przeciwną stronę do Swisztowa. Tam  przy ul. Klokotnica 6 znajduje się Miejskie Muzeum Historyczne (Gradski Istoriczeski Muzej) zawierające pokaźną kolekcję znalezisk z wykopalisk na terenie obozu.

Novae jest jednym z najważniejszych miejsc na mapie stanowisk archeologicznych badanych na świecie przez Polaków. Choć wykopaliska prowadzone są tu od ponad 50 lat, obóz skrywa jeszcze wiele tajemnic.

Novae – Obóz Legionowy
Droga 52 Swisztow-Vardim, ok. 1.5km na wschód od Swisztowa.
Dojazd ze Swisztowa do przystanku Pamietnicite.

Zdjęcia i tekst: Marcin Jaworski

31 sieAtak za naddunajski limes!

Fot.1 – Decebal w starciu z cesarzem Trajanem (źródło: Radio România)

Z dniem dzisiejszym skończyliśmy oficjalnie prace w Bułgarii. Odbyliśmy debriefing z dr Biernackim, szefem ekspedycji UAM (serdeczenie dziękujemy za gościnę). Jutro czeka nas przeprawa przez Dunaj – niczym wojska Trajana podążymy w serce Karpat. Planujemy odwiedzić stanowisko archeologiczne w Lăpuş, o którym więcej można przeczytać tutaj. Następnie przebijemy się przez północną Transylwanię na Węgry, Słowację i wrócimy do ojczyzny.

Nie jest to jednak koniec naszych publikacji. Po trudach podróży opublikujemy fotoreportaż z badań terenowych, wstępne wyniki z prospekcji oraz podsumowanie ekspedycji. Będzie co czytać, więc zapraszamy do śledzenia i odwiedzania naszego bloga.

30 sieDzień z życia w obozie (archeologicznym) w Novae

Po dziesięciu dniach pobytu i intensywnych badań udało nam się znaleźć po raz pierwszy trochę czasu aby nadgonić sprawozdanie z przebiegu ekspedycji. Ma to po trochu związek z zamykaniem bazy przez misję prof. Sarnowskiego oraz oczekiwaniem na odpowiednie oświetlenie do przeprowadzenia lotów balonem nad oczyszczanym przez misję prof. Biernackiego terenem bazyliki. Postanowiliśmy, że na pierwszy ogien opublikujemy fotoreportaż z rozpoczecia badań opisujący specyfikę terenu, w którym przyszło nam się poruszać.

Fot. 1 – Rozmieszczenie strategicznych miejsc w Novae: Hotel Perun – nasza baza; Baza misji profesora Dyczka; Baza misji Bułgarskiej oraz misji profesorów Sarnowskiego i Biernackiego; Bułgarski pawilon ekspozycyjny dla zabytków z Novae; Valetudinarium – szpital obozowy; Bazylika – wykopaliska prof. Biernackiego; baraki legionowe – wykopaliska prof. Dyczka; Principia, mur północny – wykopaliska prof. Sarnowskiego; teren na domniemanym styku muru południowego i wschodniego – objęty naszymi badaniami i testami sprzętu.

Fot. 2 – Wschód słońca ok. godziny 6 widziany z naszej bazy.

W przedostatnim wpisie informowaliśmy o udanym dotarciu na miejsce. Od tamtej pory prowadzimy intensywne prace na stanowisku w Novae. Od dziesięciu dni rozpoczynamy pracę wraz ze wschodem słońca. Czasami nawet wcześniej – gdy konieczne jest wykonanie zdjęć lotniczych w porannym cieniu, kiedy słońce jeszcze nie tworzy mozaiki barwnej przeświecając przez korony drzew. Udało nam się zadokumentować niemalże wszystkie tegoroczne wykopy i większe odsłonięte budowle, tj.: szpital obozowy- valetudinarium, kompleks episkopalny i termy obozowe, principia, wykop przy murze północnym oraz mury baraków legionowych. Jak już pisaliśmy, powierzchnia obozu miała ok. 18ha, do czego dochodziły tereny canabae, vicus, czy miejsca gdzie w czasach antycznych budowano farmy. Pierwszym krokiem jaki poczyniliśmy po przyjeździe było poznanie środowiska w jakim przyjdzie nam prowadzić badania. Zostaliśmy oprowadzeni po wykopach przez prof. Sarnowskiego a następnie ruszyliśmy w dziki teren z dr Tomas poznając topografię samego obozu jak i okolicznych stanowisk rzymskich, oddalonych nawet o 3km od obozu (vicus). Nas interesowało zadokumentowanie zdjęciami lotniczymi zarówno widocznej na powierzchni architektury jak i wykonanie zdjęć tegorocznych wykopów wszystkich trzech polskich misji.

Fot. 3 – Wyblakła tablica witająca turystów na terenie obozu.

Fot. 4 – Prof. Sarnowski opisuje sytuacje przestrzenną na terenie principia.

Fot. 5 – Wraz z dr Agnieszką Tomas próbujemy określić przebieg murów obozu.

Fot. 6 – Domniemany teren vicus.

Fot. 7 – Principia – podobno najlepiej zachowane na świecie. Oczyszczane systematycznie prez 3 tygodnie z chwastów przez misję prof. Sarnowskiego.

Fot. 8 – Valetudinarium – odsłonięte i obecnie zarośnięte sanatorium obozowe z widokiem na zadunajskie barbaricum.

Fot. 9 – Zarośnięty (w tej chwili oczyszczane przez misję prof. Biernackiego) kompleks episkopalny przylegająca do principia.

Fot. 10 – Wykop przy murze północnym – rozpoznanie przed zdjęciami lotniczymi.

Po nauczeniu się poruszania w nowym terenie przyszedł czas na przygotowanie sprzętu do prowadzenia badań. Jako że jechaliśmy wypchanym po dach samochodem konieczne było rozłożenie większości sprzętu w celu złożenia go na miejscu. Przystąpiliśmy zatem do napełnienia balonu helem oraz montażu ram do testów aplikacji metody elektrooporowej. Dzięki uprzejmości strony bułgarskiej, nasz balon mógł znaleźć bezpieczny garaż w zamkniętym w sezonie letnim (!!!) pawilonie wystawowym znajdującym się po zachodniej stronie stanowiska, przy drodze ze Swisztow. Pawilon mieści lapidarium, kolekcję przedmiotów metalowych, współcześnie wykonane uzbrojenie legionisty; za nim znajduje się mały park, w którym można obejrzeć zarośnięte ruiny villa extra muros oraz antyczne impluvium pokryte współcześnie tynkiem i czerwoną farbą przez Bułgarów.

Fot. 11 – Montaż ram elektrooporówki.

Fot. 12 – Inicjalne napełnianie balonu helem.

Fot. 13 – Zamknięty pawilon ekspozycyjny.

Fot. 14 – Impluvium rzymskie za pawilonem.

Następnie nadszedł czas wyruszenia w teren. Oprócz dokumentacyjnych lotów balonem  przeprowadziliśmy udane testowania metod geofizycznych w warunkach panujących w Novae. Materia jednak lubi stawiać opór, o czym przekonaliśmy się pierwszego dnia w terenie. Roślinność w Novae skutecznie uniemożliwia szerokopłaszczyznowe badania terenowe, gdyż składa się głównie z  wysokich po brodę kłączy, kolców, ostów i wrogiej archeologom fauny o zazwyczaj parzystej liczbie kończyn od czterech wzwyż.

Fot. 15 – Próba zorientowania się w terenie przed przystapieniem do badań.

Fot. 16 – Jeden z kolców, które z powodzeniem przebijają nam podeszwy.

Fot. 17 – Zielony słiciak, czyli modliszka eksplorująca nasz sprzęt.

Po skończonym dniu pracy, czyli dwunastu godzinach w terenie przychodzi czas na szybki obiad – w mieście bądź na bazie – a następnie sprawdzanie, obróbkę i interpretacje zgromadzonych zdjęć i danych. Praca trwa codziennie do późnego wieczora, gdyż przy współczesnych technikach pobierania informacji, czas potrzebny na ich obróbkę zdaje się systematycznie wydłużać w stosunku do czasu jaki zajmuje proces ich gromadzenia. Po skończonym dniu pozostaje tylko udać się na spoczynek, licząc na 4-5 godzin snu, po czym wszystko powtarza się od nowa. Do usłyszenia następnym razem, kiedy pokazemy wam zdjęcia z prac terenowych!

Fot. 18 – Wstępna obróbka i prezentacja zgromadzonych danego dnia danych w bazie prof. Sarnowskiego.

Fot. 19 – Mgr Piotr Wroniecki (po lewej) i student III roku Michał Pisz (po prawej) konsultują strategię nadawczą na następne dni.

Fot. 20 – Nocna obróbka danych w zaciszu hotelu Perun.

Tekst i zdjęcia: MJ

 

23 siePierwsze bułgarskie loty za płoty

W dniu dzisiejszym udało się nam po raz pierwszy wzbić w powietrze! Tak jak przypuszczaliśmy i tak jak zostaliśmy poinformowani przez prof. Sarnowskiego, który jest stałym bywalcem w Novae, wiatry w okolicach naddunajskiego obozu legionowego nie są zbyt silne, a często powietrze po prostu stoi… i świetnie się składa! Oprócz latawców, nasz system do fotografii lotniczych może być wynoszony w przestworza również za pomocą balonu helowego.
Używamy go przy braku wiatru i w odpowiednich warunkach – takich jakie zastaliśmy w Novae.

Dzisiaj udało się nam zrobić zdjęcia poglądowe principiów, wykopów dr Biernackiego oraz prof. Dyczka. Jutro skoro świt ruszamy na stanowiska robić zdjęcia, jeszcze dziś wieczorem postaramy się zaprezentować to, co zrobiliśmy.

Oprócz tego uruchomiliśmy i testowaliśmy dzisiaj aparaturę elektrooporową – jeżeli zerwie się wiatr przystąpimy do weryfikacji metodą elektrooporową anomalii magnetycznych, które zinterpretowaliśmy jako przedłużenia murów należących do principiów.

22 sieRozpoczynamy prace w Novae!

Po pokonaniu ok 1500 kilometrów w dwa dni dotarliśmy w całości do Swisztowa. Wyruszyliśmy w piątek rano, o czym informowaliśmy na łamach naszego bloga oraz na stronie SKN Wodolot. Nie groźne nam były wypalania traw na Podkarpaciu, cygańskie wioski na Słowacji, nocne kampingi na Węgrzech, zindustrailizowane miasta Rumunii, mroczne ulice Bukaresztu naznaczone monumentami epoki Ceauşescu, nawiedzone (ponoć) bezkresy Transylwanii ani wahadłowa przeprawa mostowa przez Dunaj. O godzinie piątej rano po morderczym rajdzie dotarliśmy do bazy polskich archeologów na stanowisku Novae pod bułgarskim Swisztowem.

Fot. 1 – Trasa, którą pokonaliśmy (źródło: Google Maps).

Fot. 2  - Ładowanie butli gazowych.

Fot. 3 – To nie przejazd przez Silent Hill – to wypalanie traw na Podkarpaciu.

Fot. 4 – Rajd przez Słowację.

Fot. 5 – Malowniczy Tokaj o 7 rano.

Fot. 6 – Pomnik w rumuńskim Bradzie.

Fot. 7 – Wrota Transylwanii.

 

Pierwszy dzień – świętą niedzielę – spędziliśmy na odespaniu trudów podróży. Wraz z nastaniem poniedziałku zabraliśmy się ostro do pracy. A jest co badać – obóz legionowy w Novae zajmuje obszar ok 18 ha! Pierwszy dzień pracy spędziliśmy na organizacji logistyki naszej pracy, do czego wykorzystaliśmy zaplecze bazy prof. Sarnowskiego (dziękujemy!). Dzień spędziliśmy na obchodzie stanowiska, zarówno z dr Agnieszką Tomas jak i prof. Tadeuszem Sarnowskim, założeniu siatki geodezyjnej oraz próbnej geofizyce. Przygotowaliśmy też linki do balonu i zademonstrowaliśmy organoleptycznie działanie helu na struny głosowe. Loty balonem  niestety uniemożliwiło prowadzenie nieskopułapowych oprysków przeciwkomarowych nad Dunajem przez Bułgarskie helikoptery latające dosłownie nad koronami drzew. Tumany kurzu wzbijane przez wirniki śmigającej nad wykopami maszyny skutecznie utrudniały prace polskim archeologom.

Fot. 8 – Baza ekspedycji profesora Sarnowskiego.

Fot. 9 – W bazie obowiązuje pozytywne myślenie!
Fot. 10 – Ulica kolumnadowa w bazie.

Fot. 11 – Prof. Sarnowski opowiada o topografii obozu.

Fot. 12 – Wizyta na wykopie przy murze północnym obozu.

Fot. 13 – Rozpoznanie sytuacyjne na terenie canabae.

Fot. 14 – Praca wre na wykopie ekspedycji prof. Dyczka.

Fot. 15 – Principia obozowe oczyszczone z chwastów przez archeologów z misji prof. Sarnowskiego.

Po południu, w najcięższym skwarze rozpoczęliśmy prace terenowe od pomiarów geodezyjnych na terenie principia. Przetestowaliśmy też wstępnie sprzęt do badań geofizycznych. Możemy już donieść o osiągnięciu pierwszego sukcesu w postaci pomyślnej weryfikacji zastosowanej metody na terenie placu między portykami principia. W kolejnych dniach planujemy rozszerzenie siatki geodezyjnej o teren zajmowany przez canabae, a po otrzymaniu informacji o zaprzestaniu oprysków będziemy mogli wzbić się w powietrze by wykonać dokumentacyjne zdjęcia stanowiska. Trzymajcie kciuki za pomyślność dalszych badań!

Fot. 16 – Ostatnia narada przed przystąpieniem do prac terenowych.

Fot. 17 – Przygotowanie linek do lotu balonem.

Fot. 18 – Zmęczni, spaleni słońcem, brudni ale zwycięscy!

Tekst i Fot.: MJ

 

18 sieJuż jutro… wyjazd do Novae!

Ani się obejrzeliśmy, a już nadszedł dzień, w którym ruszamy w drogę na kolejne badania – tym razem Novae, okolice Swisztowa, Bułgaria.

Jedno ze sztandarowych stanowisk warszawskiej i polskiej archeologii (kopane przez naszych rodaków od ponad 50 lat, w tej chwili stacjonują tam aż 3 polskie misje – Prof. Sarnowskieg [UW], prof. Dyczka [UW] oraz dr Biernackiego [UAM]) jest naszym kolejnym celem.

Co będziemy robić? Będziemy testować możliwości metod nieinwazyjnych dla tego stanowiska. Pośród zadań, które nas tam czekają, znajdą się zdjęcia lotnicze (prawdopodobnie z wykorzystaniem balonu helowego, ze względu na bardzo słabe wiatry w tamtym regionie), badania magnetyczne gradientometrem transduktorowym, geodezja, oraz pomiary elektrooporowe z wykorzystaniem różnych układów pomiarowych.

Skoro Novae ma takie piękne tradycje wykopaliskowe, to czemu, parafrazując „Misia” Bareji, nie można by ustanowić tam nowej, świeckiej tradycji badań nieinwazyjnych? Miejmy nadzieję, że wyniki naszych pomiarów będą pozytywne i tak też się stanie…

Na szczęście wszystko wskazuje na to, iż będziemy stale „on-line”, więc postaramy się codziennie relacjonować nasze działania i wrzucać jak najwięcej obrazków :) (a nie jest to proste, gdyż wszystko wymaga obróbki przed publikacją, a ta zwykle zajmuje więcej, niż same pomiary!)

Cóż więc, jak mawia nasz mentor, prof. K. Misiewicz – Darz bór!

26 lipNa pobudzenie apetytu…

Zanim opracujemy cały materiał, musimy jeszcze popracować nad kompresją danych, które zalały ogromne obszary naszych dysków.

Jednak już teraz, na pobudzenie apetytu kilka zdjęć „działki” i Bliznieców.

 

Farma "działka" z widoczną jedną ze ścian

Inne ujęcie "działki"

Blizniecy - widok na okrągłe pomieszczenia

Stanowisko Blizniecy w pełnej okazałości - panorama w wyk. Asi Balcerzak

26 lipJuż w Warszawie…

Niestety z powodu awarii internetu na naszej kwaterze nie udało się już nam zrobić żadnego wpisu z Krymu, jednakże przez ostatnich kilka dni pracowaliśmy bardzo intensywnie i w wyniku naszych prac zrobiliśmy bardzo dużo ciekawych zdjęć.

Po pierwsze – „działka” – oblot nad działką była to nie lada ekwilibrystyka. Zdjęcia – niestety lekko ukośne, jednak domierzone fotopunkty umożliwią nam ich późniejszą ortorektyfikację. Farma znajduje się na stoku bałki, okalają ją z jednej strony szosa prowadząca na Fiolent oraz trakcja energetyczna, z drugiej szereg dacz i stok w dół, z trzeciej cmentarz z dużą ilością wysokich drzew. Aparat zawiesiliśmy rekordowo nisko – już 40 m za latawcem – dzięki czemu cała akcja została przeprowadzona szybko i sprawnie. Dodatkowej pikanterii całej zabawie dodawał fakt, iż po drugiej stronie ulicy znajduje się jednostka wojskowa, jednakże nie mieliśmy z tego tytułu żadnych nieprzyjemności.

Po drugie – Blizniecy. W przeciwieństwie do „działki”, tutaj nie było zbyt wiele przeszkód terenowych. Poszło nam gładko, wykonaliśmy szereg pięknych zdjęć ukośnych oraz prostopadłych, z których zrobimy ortofotomapę całego stanowiska.

Po trzecie – Chersonez. Zapowiadana już wcześniej „niespodzianka”, ku naszej wielkiej uciesze, się udała. Dostaliśmy szansę i pozwolenie na wykonanie lotu i fotografii zachodniej części zapowiednika Chersonez. Warto zaznaczyć, iż starożytne miasto w dniu dzisiejszym okala szereg założeń wojskowych i porty, które normalnie nie są celami, które można bez problemów fotografować. Nie to było jednak problemem. Ci, którzy na Krymie nigdy nie byli,  nie wiedzą zapewne, że tam wszystko jest na odwrót i nic nie jest normalnie. Tak samo w wypadku zdjęć Chersonezu, nie jednostki wojskowe, a… cerkiew była jedynym obiektem, nad którym mieliśmy nie latać. Batiuszka wysłał do nas samego szefa bezpieki, aby ten powstrzymał złowrogiego niebieskiego szatana z pomarańczowym ogonem, który latał nad złocistą kopułą jego świątynii.

Nie mniej jednak zrobiliśmy wiele wspaniałych zdjęć, fotografując rozmaite obiekty oraz wykonując ortofotomapę części odkrytej przez Polaków – misję dr Biernackiego z UAM.

Same zdjęcia, mam nadzieję, że pojawią się na blogu już dzisiaj!

19 lipNiemożliwe staje się możliwe, czyli zdjęcia „działki”

Zamieszczę jedynie informację, iż z nieukrywaną dumą informujemy, że udało nam się dokonać niemożliwego, czyli wykonać latawcowe zdjęcia farmy na stanowisku roboczo zwanym „działką”.

Trwają prace studyjne, jeszcze dziś wieczorem postaram się zamieścić więcej szczegółów, zdjęć, resztę geofizyki i szerzej wszystko skomentować!